Uczennica klasy VII b Szkoły Podstawowej im. Jana Pawła II w Pępowie, Magdalena Maćkowiak, zajęła III miejsce w XX Powiatowym Konkursie Literacko - Plastyczno - Fotograficznym „Dialog z rzeczywistością” w kategorii: proza - szkoła podstawowa - klasy 7-8. Ogłoszenie wyników i wręczenie dyplomów odbyło się w Zespole Szkół Ogólnokształcących w Gostyniu, 21 kwietnia 2026. Brawo, Magdaleno! Gratulujemy debiutu literackiego w pięknym stylu i życzymy dalszych sukcesów na niwie literackiej.


Magdalena Maćkowiak
uczennica klasy VII
SP im. Jana Pawła II w Pępowie
Dusza chłopca
Tego styczniowego dnia całe miasto było zaśnieżone. Korony drzew zgasły, wszystkie domy, drogi, chodniki, parki, mury pokryła biel. Biel taka czysta jak dusza pewnego chłopczyka idącego w stronę gęstego lasu. A może to nie był chłopczyk, tylko zwykła dusza pałętająca się po tej nieznanej mu ziemi. Możliwe, że się zgubiła i szukała wyjścia powrotnego do nieba. Może pomyliła piękne białe drzewa z wrotami do niebios, a błyszczący śnieg na ziemi ze świetlistą drogą do Boga. Chłopak postanowił przymknąć oczy, próbując wsłuchać się w głosy aniołów, lecz w odpowiedzi dostał tylko głuchą ciszę. Spróbował jeszcze raz coś usłyszeć, może teraz się uda, ale nikt się nie odezwał. Było tylko słychać cichy, kojący szum wiatru.
Otworzył ponownie oczy i poszedł dalej w środek głębokiego, mglistego lasu pełnego drzew pokrytych cienką, białą warstwą śniegu. Stąpał dosyć długo po tym nieznanym terenie, idąc prosto, by się za bardzo nie zgubić. Szedł po lesie, znajdując spokój i harmonię, której dawno nie był w stanie poczuć. Postanowił chwilę odpocząć i przysiadł na konarze drzewa.
Zaczynał coś rozumieć, ale było to poza zasięgiem jego umysłu, a może wspomnień. Chciał uświadomić sobie, o co chodzi? Dlaczego tak nagle ścisnęło go w klatce piersiowej? Jego myśli były zamglone i urywały się. Jakby umysł chciał go ochronić od czegoś, ale nie wiedział, od czego niby ma być chroniony? Czyżby od zła? A może od tego miejsca,
w którym się znajduje? Chłopak postanowił iść dalej w głąb lasu, nie wiedząc, co się stanie. Po chwili poczuł… strach. Dlaczego akurat strach? Przecież to tylko zwykłe miejsce,
w którym można się odprężyć i pooglądać piękne widoki. Mógł wreszcie odetchnąć i usłyszeć własne myśli. Rozglądał się wokół siebie. Na śniegu widać było ślady jego butów, lecz lekko spadające z nieba śnieżynki je ukrywały. Zauważył drzewo, na którym była zawieszona lina. Pomyślał, że ta lina nie może tu być przez przypadek, ktoś musiał ją tu zawiesić, ale kto? Chłopczyk postanowił poszukać jakichś wskazówek, dlaczego ta lina tu jest. Gdyby człowiek zaczepił na drzewie sznur, to by raczej go z powrotem zabrał, a on tu po prostu był umocowany. Młodzieniec chciał iść dalej, ale jego umysł mówił mu, by tu został. Został więc i zastanawiał się, o co tu może chodzić.
- Przypomnij sobie swoją przeszłość – szepnął jakiś głos. Chłopak spojrzał dookoła siebie.
- Czy ktoś tu jest? – zapytał, ale nikt mu już nie odpowiedział. Skoro jakiś głos mu powiedział, co ma zrobić, to tak zrobi. Zaczął wspominać swoją przeszłość…
Zawsze dążył do perfekcji, lecz nie mógł jej osiągnąć. Bo czym ona właściwie jest? Są to może idealne oceny w szkole? A może wygląd zewnętrzny lub charakter? Dla każdego człowieka perfekcja będzie miała inne znaczenie, lecz dla niego była ona wszystkim. Nieważne, co zrobił, musiało być idealnie, inaczej będzie uważał siebie za porażkę, a prędzej jego rodzina. Od dziecka był porównywany do swojego starszego brata. W praktyce w ten sposób był wychowany. Przez to zagubił się w swoim życiu i nie widział nic poza tym, że zawsze był gorszy od brata, na każdy sposób. Rodzice często na niego krzyczeli, jakim jest idiotą i po co się urodził, skoro tylko im zawadza. Kiedy po raz kolejny usłyszał od nich te słowa, coś w nim pękło, chciał krzyknąć, lecz nie mógł wydusić z siebie głosu, chciał uciec, ale nogi mu odmówiły posłuszeństwa. Stał jak wryty, patrząc na podłogę. Czuł tylko, jak coś spływa mu po policzkach, były to łzy. Często płakał, ponieważ dla każdego był niewystarczający. Tamtego dnia pokłócił się z matką, kiedy krzyknęła słowa, które zapamiętał do końca życia:
- Żałuję, że cię urodziłam! Lepiej by było, gdybyś zniknął z tego świata!
Po tych słowach wybiegł z domu. Nie płakał, gdyż nie miał na to siły. Był zmęczony psychicznie. Wszedł do garażu, wziął linę i poszedł do gęstego lasu…
W tej chwili dusza chłopaka wróciła do teraźniejszości, rozpoznała ten las, w którym się znajdowała. Wszystko zaczęło się układać… dlaczego czuł strach, dlaczego jego umysł nie pozwalał na przypomnienie sobie tego wszystkiego. To było to samo miejsce, do którego przyszedł po kłótni z matką, z liną w ręce…












