Wydarzenia - 2025/2026
Koło rowerowe się rozkręca…
- Szczegóły
- Autor: Mirosława Bigaj
- Read Time: 5 mins
Od 1 października 2025 r. działa w pępowskiej szkole Koło Turystyczno-Historyczne potocznie zwane rowerowym, bowiem większość jego wypraw odkrywających ciekawe miejsca i piękno ziemi pępowskiej odbywa się z wykorzystaniem naszych ekologicznych jednośladów. Koło liczy 20 członków z klas V-VIII, a warunkiem uczestnictwa w jego eskapadach jest posiadanie karty rowerowej, którą czwartoklasiści dopiero muszą zdobyć.
Głównym celem koła jest rozbudzenie zainteresowań krajoznawczych, ukazanie piękna ziemi ojczystej, a poprzez to kształtowanie postawy patriotycznej. Wytrwałe pedałowanie na dłuższej trasie wymaga od uczestników wycieczki kondycji fizycznej i siły ducha. Jednak młodzi cykliści z entuzjazmem przyjmują stawiane przed nimi ambitne zadania służące harmonijnemu rozwojowi osobowości, na który składa się kształtowanie intelektu (zadania poznawcze, docieranie do informacji) oraz dbałość o kondycję fizyczną (kolarstwo jest sportem olimpijskim).
Wzbogacanie wiedzy o historii naszego regionu i poznanie najpiękniejszych jego zabytków, pomników przyrody i innych ciekawych miejsc jest atrakcyjnym celem wycieczek Koła Turystyczno – Historycznego, które organizowane są w trzech kręgach; gminnym, powiatowym i wojewódzkim. Dopóki pogoda pozwala, wsiadamy na nasze stalowe mustangi, aby poznawać historię i piękno najbliższej okolicy, korzystając podczas wycieczek rowerowych z informacji zawartych w publikacji „Rowerem przez gminę Pępowo”.
W planach mamy również organizowanie wycieczek rowerowych po sąsiednich gminach naszego powiatu (Krobia, Pogorzela, Gostyń). W okresie zimowym zamienimy rowerek na spacerek, aby poznawać „serce” gminy, czyli zabytki i ciekawe miejsca w Pępowie. Planujemy również dalsze wyprawy (pociągiem lub autobusem) ukazujące piękno i bogactwo historii Wielkopolski (Poznań, Leszno, Kórnik, Rogalin i in.)
Co zdążyliśmy zdziałać do tej pory? Oto małe kalendarium naszych wypraw:
- 8.10.25 - wyjazd do Leszna (15:15 zbiórka na stacji PKP w Pępowie, jazda pociągiem do Leszna (15:23 - 16:10), spacer edukacyjny ulicami Leszna; przez ul. Skarbową, Wałową, K. Marcinkowskiego, G. Narutowicza oraz Plac Kościuszki, przy którym znajdują się; Pałac Sułkowskich i więzienie (tablica stojąca przy więziennej bramie upamiętnia Polaków rozstrzelanych przez Niemców w październiku 1939 r.) oraz strzelnica miejska. Uczestnicy wyprawy odbyli tam krótki trening strzelecki (w ramach programu Klub 2025), po którym powrócili do Pępowa pociągiem (17:46 - 18:30)

- 22.10.25 – wyprawa rowerowa do Krzekotowic /przez Gębice/,dzięki której jej uczestnicy odkryli, że Krzekotowice mają swoje tajemnice; ścieżka edukacyjna przy krzekotowickim stawie przybliżyła im romantyczne szczegóły pobytu Adama Mickiewicza w dworku (niestety już nieistniejącym) będącym wtedy w posiadaniu rodu Bojanowskich, poznali też dwa bardzo ciekawe obiekty gospodarcze – spichlerz z czterospadowym dachem, będący pozostałością tętniącego niegdyś życiem folwarku oraz znajdujący się w pobliżu stacji PKP tradycyjny magiel (służący kiedyś pracownikom kolei). Członkowie koła poznali również dramatyczne okoliczności śmierci Wojciecha Robaszyńskiego, zastrzelonego przez Niemców na stacji PKP
w Pępowie dnia 9 września 1939 r.
- 31.10.2025 - wyprawa rowerowa do Skoraszewic /przez Krzyżanki, w których członkowie koła obejrzeli dwór, kapliczkę w parku i budynki gospodarcze tamtejszego folwarku/ W Skoraszewicach dowiedzieli się sporo o udziale mieszkańców tej wsi w powstaniu wielkopolskim, poznali też historię starej szkoły, zamienionej w czasie powstania wlkp. na szpital oraz dworu skoraszewickiego, którego właściciele w XIX wieku gościli Adama Mickiewicza (Bojanowscy), a sto lat później (Sypniewscy) Ignacego Jana Paderewskiego. Uczestnicy wyprawy zajrzeli również na chwilę do skoraszewickiego kościoła i na otaczający go parafialny cmentarz, potem pojechali na tyły pałacowego parku, gdzie przed zabytkową kapliczką (będącą w Skoraszewicach głównym miejscem pamięci narodowej) zrobili sobie pamiątkowe zdjęcie, a następnie, dzielnie pedałując, wrócili do Pępowa.
- 7.11.2025r. – wyprawa autokarowa do Muzeum Arkadego Fiedlera w Puszczykowie pod Poznaniem (członkowie koła zwiedzili tam z przewodnikiem bogatą ekspozycję przybliżającą dokonania słynnego polskiego pisarza i podróżnika, autora książki "Dywizjon 303" (o polskich pilotach walczących w bitwie o Anglię), weszli na pokład Santa Marii - statku Krzysztofa Kolumba (kopia w skali 1:1) i do piramidy) oraz do Poznania (wizyta w Muzeum Narodowym w Poznaniu, gdzie uczestnicy wyprawy mogli zobaczyć obrazy wielkich polskich malarzy - Jana Matejki, St. Wyspiańskiego czy Jacka Malczewskiego, a następnie udali się na mały spacer ulicami Poznania, zatrzymując się na kilka minut przed Hotelem Bazar, w którym 26 grudnia 1918 r. gościł wybitny pianista, mąż stanu i przyszły premier niepodległego już państwa polskiego - Ignacy Jan Paderewski).
- 10.11.2025 - wyprawa rowerowa na Cegielnię, na przygotowane przez TG Sokół ognisko z okazji Święta Niepodległości.(Program: gawęda, wspólny śpiew pieśni patriotycznych i smażenie kiełbasek)
- 13.11.2025r. - wycieczka rowerowa do Babkowic, Wyjazd spod szkoły, przejazd rowerami obok pępowskiego pałacu do Bażantarni, krótki postój przy "Kubusiu", następnie jazda do lasku cholerycznego za Babkowicami, powrót do Babkowic, krótki postój przy krzyżach cholerycznych w środku wsi i zapoznanie się z ich historią na podstawie książki Rowerem przez gminę Pępowo, powrót do szkoły ok. 16:00.
Jak było? Kaczo, byczo i indyczo!
PS Bardzo dziękuję pani Paulinie Ficek, bez której energii i wsparcia wyprawy rowerowe nie byłyby możliwe, oraz pani Beacie Kaczmarek i panu Tomaszowi Jarusowi, bez pomocy których nie doszedłby do skutku wyjazd do Puszczykowa i Poznania.
Wycieczka klas 1a i 1c – poznawanie historii i smaków Poznania
- Szczegóły
- Autor: Jagoda Wojciechowska
- Read Time: 1 min
9 listopada uczniowie klas 1a i 1c wybrali się na wspólną wycieczkę do Poznania. Pierwszym punktem programu było zwiedzanie malowniczej poznańskiej starówki, podczas którego uczniowie poznali najciekawsze miejsca i legendy związane z miastem. O godzinie 12:00 wszyscy zgromadzili się pod ratuszem, aby obejrzeć słynny pokaz poznańskich koziołków, który wzbudził ogromną radość i zainteresowanie.
Spacer po rynku, obserwacja kolorowych kamieniczek oraz poznawanie miejskich opowieści dostarczyły uczniom wielu wrażeń. Następnie grupy udały się do Rogalowego Muzeum Poznania, gdzie wzięły udział w ciekawych i pełnych humoru warsztatach. Uczniowie poznali historię słynnych rogali świętomarcińskich, a także mogli zobaczyć, jak wygląda ich przygotowanie krok po kroku.
Wycieczka była nie tylko lekcją historii, ale też świetną okazją do integracji i wspólnej zabawy. Wszyscy wrócili do szkoły z uśmiechami na twarzach i mnóstwem nowych wspomnień.
Warsztaty edukacyjno - kulinarne
- Szczegóły
- Autor: Karolina Bruchal-Bąk, edukatorka żywieniowa
- Read Time: 9 mins
„Powiedz mi, a zapomnę, pokaż mi a zapamiętam, pozwól mi zrobić a zrozumiem.” Konfucjusz…
…Czyli kilka słów o tym, dlaczego praktyczne warsztaty są najlepszą i najskuteczniejszą formą edukacji żywieniowej. Tak jak nie da się nauczyć dzieci gry w piłkę nożną, rysując im zagrania na tablicy, tak nie można nauczyć (nie tylko) dzieci, jak dobrze jeść – pokazując im tylko talerz żywieniowy i powtarzając, że mają jeść 5 porcji warzyw i owoców dziennie. Co ciekawe, one to wszystko w teorii wiedzą...podobnie - my dorośli. Problem pojawia się w momencie przeniesienia zasad odżywiania na codzienną, domową, przedszkolno-szkolną praktykę. Okazuje się, że mało kto wie, jak dobrze zrobić zakupy, czym kierować się podczas się wyboru produktów w sklepie, jak sprawić, by przygotowane warzywa i owoce były smaczne i atrakcyjne dla dziecka oraz w jaki sposób zastąpić mięso roślinami strączkowymi.
Jedną z odpowiedzi na te problemy, wyzwania, jest właśnie dobrze prowadzona edukacja żywieniowo-kulinarna. A jest ona niezbędna w obliczu pogarszających się cały czas statystyk i doniesień naukowych – ‘Polskie dzieci tyją najszybciej w Europie’; „blisko 40% 8-latków ma nadwagę i/lub otyłość”; „otyłość w wieku 12 lat, zapowiada otyłość w wieku dorosłym w 75%”; „cukrzyca t.2 jest coraz częściej diagnozowana w wieku szkolnym, a coraz więcej nastolatków doświadcza zawałów” Szokujące? Zasmucające? Tak, ale najważniejsze, że możemy temu skutecznie przeciwdziałać. Nie jest to ani łatwe, ani szybkie, wymaga cierpliwości i konsekwencji, jednak jest tego warte, bo rezultaty na pewno przyjdą, potrzebują tylko czasu. Dlatego też nie skupiamy się na straszeniu, a na możliwościach i narzędziach jakimi są m.in. warsztaty edukacyjno-kulinarne, realizowane z powodzeniem w przedszkolach i szkołach, nie tylko w ramach przedmiotu edukacja zdrowotna.
Zalety i korzyści z uczestnictwa w nich:
- Dzieci poznają świat żywności– różnorodne, wysokiej jakości produkty w tym warzywa, owoce, kasze, mąki, makarony, płatki, oleje, napoje roślinne etc. – często mają z wieloma z nich kontakt po raz pierwszy w życiu.
- Doświadczają wielozmysłowo– dzieci oglądają, dotykają, wąchają, potrząsają, smakują, dzięki czemu w naturalny sposób oswajają i zmniejszają lęk, przed nowymi produktami.
- Ćwiczą umiejętności kulinarne niezbędne w życiu– zapoznają się z prawidłowym trzymaniem noża, uczą się smarować, kroić, mieszać, miksować, ugniatać czy zwijać. W obecnych czasach coraz mniejsza liczba dzieci biegła jest w tego typu czynnościach, a przecież samodzielność to jedna z kluczowych kompetencji.
- Dzieci poznają zasady prawidłowego odżywiania w praktyce– komponują smaczne i proste posiłki, ucząc się jednocześnie estetyki, bo kolorowe
i atrakcyjne dania, to większa szansa na ich spożycie. - Nauka pracy w grupie- wspólne przygotowanie, rozmowy w trakcie, obserwacja koleżanek i kolegów to doskonała zachęta do próbowania nowych dań.
- Zabawa bez presji– w przyjaznej, swobodnej atmosferze, kiedy dzieci mają pewność, że nikt do niczego nie będzie ich zmuszał, mają szansę zadziać się cuda – przypadkowe oblizanie palca, zaciekawienie produktem silniejsze niż lęk, spontaniczne dotknięcie czy spróbowanie nowego dania lub też sam tylko udział w przygotowaniach posiłku, to małe kroczki do lepszej codziennej diety i poszerzenie wachlarza akceptowalnych posiłków.
Warto pamiętać, że celem warsztatów edukacyjno-kulinarnych nie jest zjedzenie przez dziecko przygotowanego posiłku. Najważniejszy jest proces - nauka, poznawanie, oswajanie, ekspozycja zgodnie z wskazanymi wyżej korzyściami. Degustacja to ostatni, wieńczący zajęcia element, który nie oznacza, że dziecko ma czy musi zjeść to, co zostało przygotowane. Warto dodać, że warsztaty kulinarne, szczególnie jednorazowe nie sprawią magicznie, jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, że dziecko nagle zacznie wszystko jeść. Tutaj potrzebna jest cykliczność i powtarzalność.
Nauka jedzenia szerszego spektrum posiłków niż tylko parówki czy bułki to proces rozłożony na tygodnie, miesiące, a nawet lata, tym bardziej kiedy przypada w okresie naturalnej neofobii żywieniowej, czyli czasu głównie między 2-gim a 6-tym rokiem życia. A czym jest wspomniana neofobia? To nie choroba, ani nie zaburzenie tylko fizjologiczny etap, który przechodzimy wszyscy we wczesnym dzieciństwie, natomiast z różnym nasileniem. Uważa się, że to pozostałość po czasach prehistorycznych, kiedy blisko dwuletnie dziecko było w stanie oddalić się od obozowiska/od matki, czym narażało się na zjedzenie np. trujących roślin. Żeby się przed tym uchronić wykształciliśmy zachowanie zabezpieczające czyli m.in. niechęć do próbowania nowych produktów, czy też bardziej gorzkich w smaku roślin, a takimi są m.in. warzywa. Wiedząc o tym, jako rodzice/opiekunowie możemy zdjąć z siebie trochę stresu czy presji, albo myślenia, że „dziecko mi się zepsuło”, „cały czas jadł/jadła i nagle przestała, to chyba moja wina”. Uwaga – jeśli trudności z jedzeniem rozpoczęły się już na etapie niemowlęctwa, podczas rozszerzania diety, kiedy dziecko intensywnie reagowało np. odruchem wymiotnym na podanie nowego produktu, odczuwało silny lęk przed jedzeniem, przeszkadzał mu choćby zapach, warto w takiej sytuacji szukać pomocy, zasięgnąć porady specjalisty – lekarza gastrologa, terapeuty karmienia czy logopedy, by sprawdzić czy mamy do czynienia np. z wybiórczością pokarmową. Pozostając jednak w temacie neofobii, ważne by wspierać dziecko w tym okresie w odpowiedni sposób. Co możemy zrobić?
- Kupować, gotować, stawiać na stole szeroki wachlarz produktów i posiłków. To tzw. stała ekspozycja, która jest kluczowa, by dziecko miało szansę na nowo oswajać się i zapoznawać z różnorodnym jedzeniem.
- Nie podawać tylko pewniaków, bo ta strategia ma krótkie nogii obróci się przeciwko nam. Jeśli cały czas będziemy oferować dziecku tylko 4-5 posiłków, które lubi i akceptuje, to po pierwsze nie damy szansy na poznanie i polubienie jakichkolwiek innych, a przecież na tym nam zależy prawda? A po drugie z czasem i ten węzeł zacznie się bardziej zaciskać, bo siłą rzeczy kolejne, akceptowalne posiłki zaczną się dziecku nudzić/przejadać.
- Dawać przykład – to jedno z najważniejszych działań. Jeśli będziemy dziecku tylko mówić, że ma jeść brokuła, a sami nie będziemy go kupować i jeść, to nic się nie zmieni. Pamiętajmy, że dzieci nie słuchają tego, co do nich mówimy tylko naśladują nasze zachowania. Już starsze niemowlęta obserwują nas przy stole i zapamiętują nasze, żywieniowe zachowania.
- Jeść wspólne posiłki– nawet jeśli ma to być 1 kolacja w tygodniu czy niedzielny obiad – róbmy to. Rodzinne spotkanie przy stole, to nie tylko jedzenie. Ważna jest atmosfera, zacieśnianie więzi, dobre relacje, rozmowa. Jeśli przy stole nie ma presji, pretensji i nagabywania, wtedy i przyjemność z jedzenia większa i szansa dla dziecka, że chętniej skorzysta z zaoferowanego posiłku. Badania naukowe potwierdzają również, że dzieci spożywające posiłki razem z rodziną mają lepsze wyniki w nauce i rzadziej borykają się z nadwagą lub otyłością.
- Serwować znane i nowe jednocześnie– tzw. „szwedzki stół” to jedna z najlepszych form wsparcia dziecka w okresie neofobii. Nie znaczy to, że na stole ma się pojawić po 5 dań głównych, surówek etc. Chodzi o to, by każdy członek rodziny miał wybór. Postaw na stole produkty, które wiesz że dziecko lubi oraz nowe, które chcesz, by poznało i może kiedyś spróbowało.
- Nie pytać małego dziecka, co chce zjeść– przynajmniej nie codziennie. Dziecko w wieku kilku lat, nie ma wystarczającej wiedzy, ani kompetencji, by wiedzieć co jest dla niego dobre. Nawet językowo nie zna wielu potraw i powie to, co pierwsze przyjdzie mu do głowy. Często później wywołując frustrację mamy, która przygotuje, to o co dziecko prosiło, a ono i tak ostatecznie odmówi zjedzenia. Lepiej dać wybór proponując 2-3 wartościowe opcje, z których dziecko może wybrać.
- Nie dzielić jedzenia na złe i dobre, zdrowe i niezdrowe– bo zakazany owoc kusi bardziej. Co więcej, mówienie dzieciom, że czegoś mają nie jeść – bo to jest niezdrowe, bo od tego przytyją wywołuje tylko niepotrzebny lęk i buduje złe relacje z jedzeniem. Podobnie z podkreślaniem, że jedzenie marchewki i buraków, jest zdrowe – po pierwsze dla dzieci młodszych to nic nie znaczy, nie rozumieją czym jest to całe zdrowie i co im to daje. Po drugie już w przedszkolu słysząc hasło, że coś jest zdrowe od razu kojarzy im się z niesmacznym i jest po prostu „bleeee”. Dla dziecka najważniejsze jest, by jedzenie było mu znane i smaczne.
- Pamiętać o podziale odpowiedzialności – ta złota zasada żywienia mówi, że dorosły decyduje o tym, co, jak i kiedy zaoferuje do jedzenia, a dziecko odpowiada za to, co z tego wybierze, ile i czy w ogóle zje. Warto się z tym „przespać” lub „przetrawić” i zacząć wdrażać. Całej rodzinie wyjdzie na zdrowie.
- Zapraszać dziecko do kuchni i/lub wspólnych zakupów– nawet jeśli oznacza to więcej bałaganu😉. Rozmowa o jedzeniu podczas zakupów, możliwość samodzielnego wybrania w sklepie warzywa lub owocu, wspólne przygotowanie posiłku (czynności dostosowane do wieku i możliwości dziecka) to kolejny, istotny element edukacji żywieniowej.
Podsumowując - warsztaty w przedszkolach/szkołach oraz działania rodziców/opiekunów w domu powinny iść w parze i uzupełniać się, bo jak widać edukację żywieniową prowadzimy wszyscy, cały czas, każdego dnia.
Karolina Bruchal-Bąk
edukatorka żywieniowa













